niedziela, 6 października 2013

Collage and open letter to the parliamentarians of Hungary (against law against homeless people)

Collage i list otwarty skierowany do parlamentarzystów Węgier jako sprzeciw wobec nowego prawa wymierzonego w ludzi bezdomnych

I was scared, when I heard about new law in Hungary against homeless people. I thought: "I have to do something". I made this collage and I wrote open letter, which I sent to all parliamentarians in Hungary (I have a list with all e-mails of Hungarian parliamentarians).
So I was in last time in Hungary and I said: Authority (power) is evil. Unfortunately I was right.


Naprawdę byłem przerażony, gdy usłyszałem o nowym prawie na Węgrzech wymierzonym w bezdomnych ludzi. Pomyślałem: "Muszę coś zrobić". Postanowiłem więc zrobić kolejny collage i napisac list otwarty do parlamentarzystów Węgier (udało mi się dostać e-maile do wszystkich posłów).
Niedawno przeprowadzałem akcję na Węgrzech, gdzie pisałem "Władza jest zła". Niestety okazało się, że robiąc tę akcję właśnie na Węgrzech, miałem dużo racji.





 Image: P. Bruegel, The Beggars (Kalecy)
Quotation: Jesus (Mt, 25,42-43), I was thirsty and you gave me no drink, I was a stranger and you did not welcome me (Byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie)

My Facebook: https://www.facebook.com/Francescoformatbezf
A Város Mindenkié ("City for all", organisation fight about rights of homeless) on Facebook: https://www.facebook.com/AVarosMindenkie

OPEN LETTER

Dear Parliamentarians of Hungary (Open Letter)
I write to You in cause law against homeless people. I write to all parliamentarians, but especially to parliamentarians, who support this law.
I’am artist from Poland (street art, happening, poetry). Recently I worked in Budapest. My street art action called “A hatalom gonosz” (Authority [Power] is evil). Because I think, that Authority is evil. Especially, when discriminates weak people, when hurts human. Power corrupts. So, I’m skeptical to Power. If I had the Power, I would be corrupted. The temptation to banish enemies (also politicians) is big.
With Authority we can’t talk. We must listen Authority. But I’m naive and I scream in name of weak, homeless and stranger people: “NO”. They are no worse than You. In my opinion, they are better than You.
I think, you will ask “Why Pole does he interfere in our business”. Because our nations connects long friendship. “Pole and Hungarian two good friends” (Lengyel, magyar — két jó barát).
And my friends are also (or especially) weak, homeless and ostracized Hungarians. And I must scream in name of law of their.
I’m not Christian but I’m scared that people, who talks about Christian values, support law, which is contrary to The Evangelion. I think that in name of new law Jesus and his apostles can go to the prison. They were homeless, poor and weak.
So I send to You my collage, which reminds important words of Jesus. You forgot about this, although You like to be pride from Christian heritage.
I don’t know if this letter can change something. Maybe You will be angry. Maybe you will think about it.
But You know, that exist people, who are against law like this, and who will talk about it loud.
Szeretetel üdvözlöm
Francesco Format bez F

Szanowni Parlamentarzyści Węgier! (List otwarty)
Piszę do Państwa w sprawie uchwalenia ustawy przeciw bezdomnym. Piszę do wszystkich, chociaż oczywiście szczególnie dotyczy to posłów, którzy głosowali za przyjęciem tej ustawy.
Jestem artystą (street art, happening, poezja) z Polski. Niedawno miałem okazję działać w Budapeszcie ze swoją street arttową akcją A hatalom gonosz. Bo uważam że władza jest zła. A szczególnie wtedy, gdy dyskryminuje ona słabszych, nie liczy się człowiekiem. Władza demoralizuje. Dlatego jestem sceptyczny wobec wszelkiej władzy. Gdybym sam miał władzę, też pewnie byłbym zdemoralizowany. Pokusa, żeby wygnać swoich przeciwników (w tym polityków) byłaby duża.
Z władzą się nie dyskutuje. Władzy się słucha. Mimo to zbieram w sobie odwagę i krzyczę do was w imieniu słabych, innych od was, którzy są od was gorsi. Moim zdaniem są nawet lepsi.
Pewnie zapytają Państwo, jakim prawem obcokrajowiec wtrąca się w sprawy Węgier.
Dlatego że nasze narody łączy wielowiekowa przyjaźń. Polak Węgier – dwa bratanki. Moimi braćmi są również (albo szczególnie) – słabi Węgrzy, biedni i wykluczeni.
Jestem przerażony, że osoby wynoszące na swój sztandar wartości chrześcijańskie, uchwalają ustawy, które są całkowicie sprzeczne z duchem Ewangelii. Zgodnie z tą ustawą równie dobrze mógłby trafić do więzienia Jezus i apostołowie – biedacy, włóczędzy, wyrzutkowie.
Stąd mój kolaż, który przypomina sedno chrześcijańskiego przesłania, do którego odwołują się posłowie, którzy poparli ustawę.
Nie wiem, czy ten coś list zmieni. Może Was wkurzy. Może skłoni do refleksji.
Ale przynajmniej wiecie, że ktoś nie godzi się na takie działania.
Pozdrawiam serdecznie
Francesco Format bez F
 

wtorek, 17 września 2013

Naiwność. The Doors - inspiracje (tomik poezji)

Francesco Format bez F
„Naiwność. The Doors - inspiracje”

Z przyjemnością informuję, że 9 IX 2013 miał premierę od dawna zapowiadany mój debiut poetycki.
Koszt zakupu książki w wersji tradycyjnej to tylko 10 zł, a wersji elektroniczna - bezpłatnie.
Zamówić tomik można przez e-mail oraz Facebook:
https://www.facebook.com/Francescoformatbezf
oraz e-mail:
francesco1984@poczta.fm
Tomik można również zakupić na Allegro, zawsze jest aktualna aukcja, w wyszukiwarce Allegro wystarczy wpisać hasło: Francesco Format bez F


Zapraszam, a poniżej udostępniam fragment wstępu i wybrane wiersze.

Chciałem jeszcze osobno podziękować:
JM Szczurek (https://www.facebook.com/JMSzczurek): za dużą pomoc w przygotowaniu tomiku: korektę, krytyczne uwagi, no i przede wszystkim całe przygotowanie okładki i książki do druku.
Oli i Iwonie: za ciągłe wsparcie i dużą inspirację podczas pisania
Marioli: za wsparcie duchowe i pomoc w sfinansowaniu przedsięwzięcia
Zbyszkowi, Mai, Ance, Oli z Dąbrowy za wstępną recenzję tomiku.
Wydawnictwie-Drukarni Ekodruk za wydrukowanie książki i panu Bogdanowi Dzierżakowi za wyłapanie rażącego błędu.



WSTĘP


The Doors
Gdyby nie było zespołu The Doors, nie byłoby tego tomiku. Wszystko zaczęło się pewnego majowego popołudnia, kiedy to, słuchając People are strange, zacząłem sam tłumaczyć tekst. Nie powstało jednak dokładne tłumaczenie, lecz parafraza. Podobnie było z paroma innymi tekstami. A potem okazało się, że słuchając muzyki, piszę rzeczy często zupełnie niezwiązane z dochodzącym z głośników tekstem. Impresja muzyczna, tytuł, słowo z piosenki – te elementy bywały inspiracją do pisania o moim świecie, o tym, co mnie niepokoi, boli czy po prostu zajmuje mój rozum lub serce. Dlatego jeśli ktoś, tak jak ja, jest fanem The Doors, to muszę go uprzedzić, że większość zawartych tu utworych ma bardzo luźny związek z odpowiednimi piosenkami, do których odwołują tytuły. Są one bardziej jak DRZWI, które łączą mój świat z światem muzyki The Doors.

Naiwność
Niniejszy tomik jest rodzajem hołdu dla minionej epoki dzieci-kwiatów. Podczas pisania przeżywałem dużą fascynację tym okresem i chciałem oddać atmosferę tamtych lat, a w zasadzie spróbować ją poczuć, bo w końcu urodziłem się wiele lat później. Dzisiaj okres hipisowski może wydawać się naiwny, niewolny od tragedii, ale mimo wszystko piękny. I to piękno staram się oddać, często naiwnie, w bardzo prostych słowach i obrazach, balansując na granicy kiczu.
Muszę również tutaj wspomnieć, że główną inspiracją gatunkową dla tego tomiku jest piosenka: rockowa, popularna, bluesowa. Poezja tradycyjna, szczególnie współczesna, nie towarzyszyła mi w zasadzie w ogóle podczas pisania poniższych utworów. To piosence przypisuję ogromną rolę kulturotwórczą we współczesnym świecie. Tradycyjna poezja nie wpływa już mocno na zbiorową świadomość.  Jej miejsce zajęła właśnie piosenka, która jest w stanie (szczególnie podczas koncertów) poruszać masy. Tak było z fascynującym mnie The Doors. Niestety brak talentu muzycznego nie pozwala mi komponować, więc została mi tylko nieszczęsna poezja, odwołująca się na każdym kroku do muzyki.
Nawet nie wiem, czy moje utwory pasowałyby do muzyki. Jeśli tak, to byłoby dla mnie miłym zaskoczeniem usłyszeć je w aranżacjach rockowych, bluesowych czy nawet (byle mocnych i dobrych) popowych.

Inspiracje
Mało kto wie, ale zarówno przy pisaniu tych wierszy, jak i w mojej działalności street artowej, dużą rolę w postrzeganiu sztuki i jej kreowaniu odgrywa moje tradycyjne polonistyczne wykształcenie. Moją literacką miłością była i jest literatura antyczna oraz dawna (europejska i staropolska). Widzenie sztuki dawniej różniło się bardzo od współczesnego jej pojmowania. Nowatorstwo, odkrywczość nie były szczególnymi wartościami, jakimi są dzisiaj. Kultura dawna stanowiła w zasadzie zbiór motywów, wątków, historii czy całych utworów, które po wielekroć były przetwarzane. Wiele utworów „przełożonych” z zagranicznych pierwowzorów jest traktowanych jako autorskie dzieła translatorów. Nihil novi sub sole. Po co zatem na siłę szukać czegoś oryginalnego, skoro wszystko już było. Warto więc sięgnąć po rzeczy zapomniane i odświeżyć je, przedstawić w nowym kontekście, tak by były czytelne w danym czasie i w danym kręgu kulturowym.
Kultura jest jednym wielkim chaosem, z którego co rusz ktoś formuje coś swojego. Do tego chaosu każdy powinien mieć możliwie szeroki dostęp, móc brać i przetwarzać to, co już było. Ja czerpię tutaj głównie z Doorsów (chociaż inspiracji dla tego tomiku było wiele – inne zepoły, książki, filmy). Zespół też by nie zaistniał, gdyby nie było jazzu czy bluesa. I tak można by iść coraz dalej wstecz. Moim życzeniem jest więc, by teksty nie gniły w bibliotekach, w szufladach, tylko żyły, krążyły wśród ludzi, inspirowały do nowych pomysłów. Niech to perpetum mobile, zwane kulturą, nieskrępowanie toczy się dalej i obym miał w tym swój skromny udział. Zapraszam więc do lektury tego tomiku, a w razie przychylności przekazywania go dalej. Wszelkie wykorzystywanie całości lub części jest również jak najbardziej wskazane (proszę tylko o podanie autora).





Z części 1: Naiwny świat
Na drugą stronę Drzwi Break on Through

Pulsująca muzyka,
zapach rozgrzanych ciał,
opary zielonego dymu.

Zaciągamy się głęboko…
Ja osiągam harmonię
z wszechświatem.
Jego twarz wykrzywia
paniczny krzyk.
Ona w natchnieniu
bluźni powszechnej
moralności.

Coraz szybszy rytm…
On w szalonym transie
odrzuca maski i normy.
Ja w namiętnym tańcu dotykam
jej zakazanych piersi.

Zbliżamy się do granic.

Przez drzwi
narkotyków,
rock and rolla
i wolnego seksu
przechodzimy
na drugą stronę świadomości.

Z części 2: Naiwne fascynacje

Maggie M’Gill
Maggie żyła na niedużej wyspie
w różowym domku z ogrodem.
Każdy słyszał o tej dziewczynce,
o jej wygłupach, aferach i figlach.
W klasie często wysyłano ją do kąta,
zdarzało się, że pastor wypraszał ją ze zboru,
a rodzice płonęli ze wstydu przy gościach.

Widywałem ją, jak biegała w deszczu,
targała przy tym białe podkolanówki
i brudziła kraciastą spódnicę.
Spotykałem ją często na targu
i spośród surowych, obojętnych twarzy
łowiłem jej dobrotliwe spojrzenie.
Wieczorami zaś, patrząc na wschodzący księżyc,
nieśmiało szkicowałem w myślach
jej efemeryczne rysy i zakwitające ciało.

Kiedyś uciekła z domu na wzgórze
i przez lornetkę patrzyła na miejscowość.
Byłem tam, siedliśmy ramię w ramię,
żartowaliśmy z sąsiadów i siebie samych,
rozmawialiśmy dużo o ludziach i świecie.
Dotykałem jej kasztanowych włosów,
a ona uśmiechała się i bawiła źdźbłem trawy.
Zrozumiałem wtedy, że zakochałem się na zabój,
a po moich policzkach popłynęły łzy.

Z części 3: Naiwne piosenki

Chwytaj dzień Take It as It Comes

Spójrz, kochanie, na czaszkę tego filozofa.
Gdzież jest jego mądrość?
Spójrz na piszczele tej dziewicy.
Dla kogo zachowała gładką cerę?
Spójrz na trzewia tego mnicha.
Cóż się stało z jego czystością?
Tym, kim są, my będziemy.
Tym, kim jesteśmy, oni byli.

Skoro wszystko jest marnością,
została nam już tylko rozpusta.

Pijmy łapczywie wino do dna,
bo Kostucha Pijaczka
chce dołączyć do biesiady.
Spiesznie chwytajmy się w ramiona,
zanim Śmierć Psotnica
zaprosi nas do tańca.
Oddajmy się teraz namiętności,
gdyż Śmierć Stręczycielka
już kupczy naszym ciałem.

Pamiętaj o śmierci, kochanie,
i dlatego chwytaj każdy dzień.

Z części 4: Naiwny ból istnienia

Motelowy blues Roadhouse Blues
Boso i z tanim winem w ręku
cały dzień stałem przy drodze.

Nikt nie chciał zabrać mnie stopem.
Noc, deszcz. Najtańszy motel znów.

W oparach dymu jem zimną zupę
i piję herbatę o smaku wody.

Miejscowi przy barze patrzą z pogardą,
jeden z kieszeni wyciąga nóż.

Czas do pokoju. Półmrok, stęchlizna,
nieszczelne okno i zimne łóżko.

Za jedną ścianą słyszę pornosa,
za drugą diva krzyczy o hajs.

Żona nie kocha, kochanka już nie chce,
a dawni kumple stracili pamięć.

Jutro ciąg dalszy podróży donikąd,
z ciągłą nadzieją na lepszy los.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Balkans and Hungary - street art


Życie jest cudem (Bałkany), Life is miracle (Balkans), Život je čudo (Balkan)
Władza jest złem (Węgry), Authority is evil (Hungary),
A hatalom gonosz (Magyarország)


Street art Hungary (Magyarország) Węgry
Picture, kép, obraz: F. Goya, Saturnus...
Quotation, idézet, cytat: Authority is evil, A hatalom gonosz, władza jest złem (Francesco)
another description and photos on Hungarian blog:


Street art Balkans (Bałkany) 
Picture, slika, obraz: F. Goya 3 V 1808
Quotation, citat, cytat: E. Kusturica, Život je čudo, Life is miracle, Życie jest cudem

ENGLISH DESCRIPTION

My next journey to Hungary and the Balkans (Croatia, Bosnia and Herzegovina) will be another great occasion to show my street art abroad. 

I already prepared all the new collages and stickers, two types of each, one for the Balkans, one for Hungary. The main theme is that of war and authority – the war is well reflected by the Balkans and the authority fits well into the Hungarian history. Authority is evil (A Hatalom gonosz). This is a statment relating to the painting „Saturn” by Francesco Goya that shows the headles person being devoured by Saturn himself. 

In my opinion, authoriy, no matter of what kind, is evil. I wish the authority brought connotations of responsibility, care, support, help for the people in need, obstacle for criminals.  From my own experience – it is not like this. Hence, my anarchistic call: Authority is evil! 

The authority of politicians, rulers and revolutionists, police, court, religion, God and gods (in the meaning of traditional religions), ideology, corporation, business, fashion and trends. Opression, mind slavery, exclusion, ostracism, physical and psychic violence, lack of tolerance, hatred for the ones who think differently. This is authority. 

This slogan will be valid in all places and at any time, even now, in our home country. Hungary is the perfect example as well – the ruling party and strong fasist party - Jobbik. The authority that is discriminating those who think differently is the worst one. In this action I want to support our friends Hungarians (along with the Slovaks, the Romani people and other minorities), of which the freedom becomes more and more limited.

Life is a miracle (Život je čudo) This is the title of the film by Emir Kusturica, the title that fits well with the famous painting by Goya The executions of the Third of May, 1808. The Balkans were destroyed by the horrible war and hatred. Lack of respect for people lead to a terrible tragedy. This collage was made in remembrance of  the ones who died and suffered in this war

Life is a miracle. Any life. The life of a Serb, Croatian, Bosnian or Albanian.

This collage is actual too in all places and at any time. Wherever they are and were wars. In Poland too. Here person from picture may symbolize Polish, German, Russian, a Jew, a Ukrainian and Rom.
P.S.

Thanks for help in translation for my couchsurfing's friends from Hungary, Croatia and Bosnia.

And special Thanks for Mariola for all translations in this blog on English language.

And I invite You to like me on Facebook:
https://www.facebook.com/Francescoformatbezf


POLSKI OPIS
Wyprawa na Węgry i Bałkany (Chorwacja, Bośnia i Hercegowina) to kolejna okazja do działań street artowych poza ojczyzną.
Na wizytę w tych krajach specjalnie przygotowałem nowe kolaże i vlepki. Dwa wzory, jeden na Bałkany, drugi na Węgry. Tematycznie są one powiązane. Tym razem chciałem poruszyć problem wojny i władzy. Wyprawa więc do tych krajów wydała mi się dobrym pretekstem do poruszenia tych problemów.
Władza jest złem (A Hatalom gonosz) To moje własne zdanie (chociaż zapewne ktoś już coś takiego wypowiedział) dopasowane do osoby bez głowy pożeranej przez tytułowego Saturna z obrazu mojego imiennika Francisca Goi.
Władza, w zasadzie każda władza, to zło. Chciałbym, żeby było inaczej, żeby władza oznaczała odpowiedzialność, opiekuńczość, wsparcie, pomoc potrzebującym, ochronę wykluczonych, zaporę dla oprawców, przy jednoczesnym ich poszanowaniu. Jak uczą mnie przypadki, z którymi mam do czynienia, tak niestety nie jest. Stąd mój anarchistyczny krzyk: Władza jest złem!
Władza polityków, władców i rewolucjonistów, policji, sądu, religii, Boga i bóstw (w rozumieniu tradycyjnych religii), ideologii, świata korporacji, biznesu, mody i trendy. Opresja, zniewolenie umysłu, wykluczenie, szykanowanie, ostracyzm, przemoc psychiczna i fizyczna, brak tolerancji, nienawiść do myślącego inaczej. To jest władza.
To hasło w zasadzie będzie aktualne w każdych czasach i w każdym miejscu. Także teraz, w naszym kraju. Węgry zatem to tylko pretekst, ale oczywiście nie przypadek. Od dawna nie podoba mi się to, co się dzieje na Węgrzech – partia rządząca oraz rosnącaw siłę partia Jobbik . Władza, która wprowadza swoje porządki, coraz bardziej dyskryminując i wykluczając inaczej myślących, jest szczególnie zła. Polak Węgier – dwa bratanki. Tak wspieram tą akcją tych Węgrów (i nie tylko – Romów, Słowaków i inne mniejszości), których wolność jest coraz bardziej zagrożona. Tym bardziej powiedzieć trzeba NIE, gdyż znaczna część polityków polskich jest bardzo zafascynowana władzą na Węgrzech.

Życie jest cudem (Život je čudo). To z kolei tytuł filmu Emira Kusturicy. Dopasowałem go do słynnego obrazu Goi Trzeciego maja 1808. Rozstrzelanie. Bałkany to kraj zniszczony przez potworną wojnę i nienawiść. Brak poszanowania dla drugiego, odmiennego człowieka doprowadziło do wielkiej tragedii. Tym kolażem oddaję hołd tym, którzy zginęli oraz wszystkim tym, którzy cierpieli przez tę bezsensowną wojnę
A życie jest cudem. Każde. Serba, Chorwata, Boszniaka, Czarnogórca czy kosowskiego Albańczyka.
Postać z obrazu może symbolizować każdego - białego i czarnego, katolika i muzułmanina, wierzącego i niewierzącego, osoby najrozmaitszych narodowości i poglądów. Praca oczywiście jest aktualna w każdym kraju i w każdym czasie. Wszędzie tam, gdzie na skutek chorych działań giną ludzie niewinni lub zmanipulowani przez władców i wojskowych
W Polsce również ta praca jest jak najbardziej na miejscu. I również tu postać symbolizuje różnych ludzi - Polaków, Niemców, Rosjan, Żydów, Ukraińców, Romów.
P.S.
Podziękowania dla couchsurferów z Węgier, Bośni i Chorwacji za pomoc w tłumaczeniach.
Osobne podziękowania za tłumaczenie na angielski dla Marioli (to i wszystkie inne na blogu)

Zapraszam również do polubienia mojego profilu na Facebooku :)
https://www.facebook.com/Francescoformatbezf

Street art Hungary
Street art Budapest
Sztehlo Gábor rakpart, in the backround parliament

 Street art Budapest
Clark Ádám tér, the center of Buda

Street art Budapest
Jane Haining rakpart, in the backround Buda castle

Street art Budapest
Bécsi útca

Street art Pécs
Széchenyi tér, center o Pécs

Street art Pécs, Sétatér
 
Street art Székesfehérvár,

Street art Balatonboglár, 
Dom Przyjaźni Polsko-Węgierskiej

Street art Bosnia
Street art Mostar
Kujundžiluk, center of city

Street art Mostar
ulica Maršala Tita

 Street art Mostar
Stari pazar

Street art Mostar
ulica Gojka Vukovića 

Street art Sarajevo
Obala Kulina Bana

Street art Sarajevo
Trg oslobođenja

Street art Croatia

Street art Split
ulica Dioklecijanova, Diocletian's Palace

Street art Split
ulica Zagrebačka

Street art Šibenik
Trg Draga

czwartek, 22 sierpnia 2013

Ślub - happening

Kontestacja
Jest to jedno z pojęć, którymi chętnie charakteryzuje swoją działalność. To słowo też najbardziej pasuje do opisywanego tutaj happeningu/performance'u.
W zasadzie nie spodziewałem się, że znajdzie się tu opis tego ślubu. Bo był to mój własny, jak najbardziej realny, ślub. Patrząc jednak na rozmaite reakcje, stwierdziłem, że był to rodzaj happeningu. Jednocześnie zauważyłem, jak niepostrzeżenie życie twórcze miesza się z tym prywatnym.
Ślub jest wydarzeniem niezwykłym, a taka konwencja sprawiła, że mój ślub był jeszcze bardziej niezwyczajny.
Przebranie się moje i małżonki na ceremonię ślubu cywilnego w stroje rzymskie wywołało raczej pozytywne uczucia, chociaż konsternacja czy opad szczeny był powszechny (zarówno wśród moich gości, jak i wśród postronnych osób, np. z innych ślubów).

Kontestacja
Ten ślub był kontestacją pewnej tradycji: konwenansu, etykiety, ślubnego napuszenia i burżujstwa.
To miał być ślub szczerej radości, szczerego spotkania z bliskimi, gdzie duch, ludzie są ważniejsi od całej szmirowatej otoczki.
Odwołanie się do tradycji rzymskiej miało też głębszy sens. To nawiązanie do ducha tamtych czasów, filozofii i literatury. Epikureizm i horacjanizm przyświecał nam. Inne, w tym swobodniejsze, podejście do miłości, uczuć, erotyzmu.
Nie bez znaczenia było odwołanie się do pogańskiej religii, która w wielu miejscach jest bliska wierze wyznawanej przeze mnie i małżonkę. I tak przywołaliśmy podczas ceremonii weselnych bogów, aby nam sprzyjali: Erosa i Afrodytę, Hymenajosa, Dionizosa czy sprośnego Priapa.
Odwołanie się do dziedzictwa pogańskiego było też odwróceniem się od tradycji katolickiej. Powszechne w Polsce jest przekonanie, że piękny ślub może być tylko w Kościele. My udowodniliśmy, że może być inaczej  i na podstawie innych wartości można przyjąć sakrament (sic!) ślubu.

Kontestacja
Jest według mnie nieustannie potrzebna dla wolności umysłu. Ludzie przez cały czas są zniewalani: przez ideologie, religie, tradycję a także aktualną modę, trendy, poprawność polityczną, presję społeczną czy też presję najbliższych. Uwalniając się z jarzma jednego, wpadamy w drugie, tak jakbyśmy sami nie umieli, nie chcieli myśleć. Śluby i wesela to wydarzenia szczególnie cechujące się złym smakiem i blichtrem. Gdy tylko pomyślałem o białych gołąbkach, barokowym torcie, garniturze, etykiecie i próbie bycia wytwornym, to robiło mi się niedobrze. W ten dzień chciałem być wolny, tak jak i w każdy inny dzień.
Zapraszam do obejrzenia nietypowych zdjęć ślubnych.
Francesco: www.facebook.com/Francescoformatbezf

Serdecznie dziękuję za zrobienie zdjęć i możliwość ich udostępnienia:
Justynie Szramowskiej: www.facebook.com/JustynaSzramowskaPhotography
i JM Szczurkowi: www.facebook.com/JMSzczurek
Cenzura twarzy (czyli różowe flamingi) - Francesco

 Dworek Białoprądnicki, ceremonia ślubu, 
fot. JM Szczurek, różowe flamingi - Francesco

 Dworek Białoprądnicki, ceremonia ślubu, 
fot. JM Szczurek, różowe flamingi - Francesco


Park przy Dworku Białoprądnickim
 fot. Justyna Szramowska, różowe flamingi - Francesco

Katullus, Do Lesbii
Żyjmy, ma Lesbio, i kochajmy, młodzi!
A o gadanie starych zrzęd uparte
Nie dbajmy! Nawet i grosza niewarte.
Słońca tu mogą zachodzić i wschodzić,
Nam, gdy dzień krótki raz w ciemności zginie,
Noc nieprzespana już nigdy nie minie.
Całuj mnie tysiąc razy i sto potem,
Znów tysiąc, i znów na sto mam ochotę,
I jeszcze jeden tysiąc, i sto potem.
Aż wreszcie, mnożąc wciąż tysiące dalej,
Liczbę zmylimy, byśmy jej nie znali
I by nie urzekł szczęścia zły człowiek,
Gdy się o tylu pocałunkach dowie.

Tradycyjne wino weselne. Bachanalia czas zacząć :)
fot. Justyna Szramowska, różowe flamingi - Francesco

Horacy, Pieśń 11 z księgi 1
Nie pytaj, po cóż wiedzieć, jaki mnie, jaki tobie
kres od bogów pisany, Leukonoe, wróżbom
kabały babilońskiej nie ufaj, pytać próżno
czy Jowisz zimy mnogie, czy ostatnią zapowie,
która od skał odbija morza fale tyrreńskie.
Bądź mądra, wino cedź, nadzieję, póki nie pryska,
powściągaj. Nawet teraz, gdy mówimy, umyka
czas nienawistny. Jutra nie czekaj. Z dnia korzystaj.

Tradycja podtrzymana. Pan młody obowiązkowo musi mieć w dniu ślubu damską różową bieliznę :)
fot. Justyna Szramowska, różowe flamingi - Francesco

Hymn do Priapa (Rzymski anonim)
Witaj o Priapie, święty ojcze rzeczy,
Witaj i daj mi pełną blasku młodość,
Spraw, aby chłopcom i pięknym dziewczynom
Ten mój zuchwały członek zawsze się podobał
I bym wśród żartów i ciągłej zabawy
Rozpraszał troski, które duszy szkodzą
I bym się twardej zbyt nie bał starości,
Bym nie drżał przed nieszczęsną śmiercią. [...]

Przybądźcie wyklęci bogowie, na czele z Panem (rogatym Satyrem), w orszaku ponętnych nimf.

fot. Justyna Szramowska, różowe flamingi - Francesco


Żeby życie miało smaczek, raz dziewczyna, raz chłopaczek.
fot. Justyna Szramowska, różowe flamingi - Francesco